Ten rok był dla mnie bardzo intensywny. Z jednej strony nie działo się zbyt wiele, a z drugiej miało miejsce jedno z najważniejszych wydarzeń w moim życiu.

Był to czas pełen rozwoju i wewnętrznego wzrostu. Stopniowo zmieniały się moje priorytety i wartości. Mam wrażenie, że przez ten rok bardzo dorosłam, ustatkowałam się. Dalej mam w głowie całą masę szalonych pomysłów, ale już trochę dojrzalej do nich podchodzę.

Bóg zaczął być dla mnie naprawdę na pierwszym miejscu. Mimo, że jestem wierząca od dziecka, tak naprawdę dopiero gdy znalazłam swój lokalny kościół, który stał się moim drugim domem i społeczność, która stała się moją duchową rodziną, zaczęłam na poważnie wzrastać w relacji z Bogiem. W tym roku nauczyłam się naprawdę spędzać czas każdego dnia rozmawiając z Nim i czytając Biblię. Te niby małe nawyki w ogromny sposób wpłynęły na moje życie.

Ostatnie dwanaście miesięcy mijało pod znakiem relacji. Nigdy w całym swoim życiu nie poznałam tylu znajomych i przyjaciół. Z wieloma z nich mam naprawdę głębokie i szczere relacje. Mam na kim polegać, na kogo liczyć w każdej chwili.

fot. Kasia Bielak

Jeśli chodzi o moje życie osobiste - w czerwcu 2018 wzięłam ślub. Po długich pięciu latach wreszcie mogliśmy z narzeczonym powiedzieć sobie „tak”. Zamieszkaliśmy razem i przez ostatnie siedem miesięcy uczymy się być ze sobą, obserwujemy jak nasza relacja dojrzewa i rozkwita, poznajemy się coraz lepiej.

fot. Em Frames

W tym roku nie podróżowałam za dużo - oszczędzaliśmy na ślub. Udało nam się jednak zorganizować najwspanialszą na świecie podróż poślubną do Tajlandii. Spędziliśmy tam cały miesiąc, zwiedzaliśmy, podziwialiśmy widoki.

 

Oprócz tego w te wakacje po raz pierwszy odwiedziłam Tatry i byłam na niezapomnianym spływie kajakowym na Mazurach. Spaliśmy na dziko pod namiotami, pływaliśmy w jeziorze przy zachodzie słońca, odpoczywaliśmy podziwiając piękno natury.

Spędziłam też tydzień z moją mamą i siostrą nad naszym polskim morzem. Nieważne jak daleko mnie poniosą podróże, nad Bałtyk zawsze chętnie wracam. Kojarzy mi się z dzieciństwem i przywołuje dużo dobrych wspomnień.

W listopadzie byłam w Strasbourgu gdzie odwiedzaliśmy przyjaciela. Naprawdę zakochałam się w tym mieście! Mimo tego, że było bardzo zimno, praktycznie całe dnie spacerowaliśmy, podziwiając alzacką architekturę.

Pod koniec roku, przez ponad dwa miesiące pracowałam jako baristka w kawiarni, jednak szybko zorientowałam się, że praca w gastronomii nie jest dla mnie. Mimo wszystko dużo się tam nauczyłam i absolutnie tego nie żałuję.

Poza tym to właśnie w tym roku postanowiłam reaktywować mojego bloga, zmieniłam jego nazwę i znów zaczęłam pisać!

To było naprawdę dobre dwanaście miesięcy. Wchodzę w nowy rok z mnóstwem wyciągniętych wniosków, z pozytywną energią, nowymi marzeniami i planami.

Jeśli chcecie zobaczyć trochę dłuższe podsumowanie, z dużą ilością zdjęć to zapraszam do zajrzenia na moje konto na Instagramie: zuza.rayska

A jaki było Wasz rok 2018? Macie jakieś cele na nowy rok?