Ile razy w swoim życiu udało Wam się wpaść na świetny pomysł? Tak dobry, że realizację chcieliście zacząć od zaraz, a ekscytacja sięgała zenitu. Ile razy planowaliście zmienić swoje życie? Mówiliście sobie - "koniec, już dłużej tak nie mogę, od jutra wszystko się zmieni". I w końcu, ile razy mimo gorących przysiąg składanych samym sobie i pisaniu długich list celów wciąż nic się nie działo?

U mnie tego typu sytuacje mają miejsce na porządku dziennych. Niestety. Często mam bardzo wiele ambicji i często kończy się jedynie na planach.

Ostatnio zaczęłam mocno analizować w głowie ten temat. Zastanawiałam się dlaczego tak się dzieje. Zbyt wysoko wyznaczone cele? Brak samozaparcia? Dlaczego wszystkie te piękne wizje umierają  na kanapie przed Netflixem?

Ostatnio mój chłopak pożyczył mi bardzo ciekawą książkę - "Siła Nawyku", Charlesa Duhigg'a. Mówi ona o sile naszych nawyków  i o ich wpływie na nasze życie.

Mimo, że wciąż jestem w trakcie czytania uświadomiłam sobie na jej podstawie bardzo ważną rzecz. Autor mówi o tym, że czasem wystarczy zacząć od zmiany jednego nawyku, aby stopniowo zmienić całe nasze życie. To nawyki są tym co zakorzenione w nas głęboko utrudnia nam zmianę.

Przytoczony jest tam przykład kobiety, której życie było katastrofą. Przez lata zmagała się z beznadzieją, złą dietą, nałogami. Całkowita przemiana całego jej życie zaczęła się od jednego małego zwycięstwa- rzuciła palenie. Fakt, że przestała truć swój organizm dymem papierosowym umożliwił jej aktywniejszy tryb życia, a to popchnęło ją do lepszego odżywiania, co z kolei zapewniło jej lepsze samopoczucie.

Zaczęłam zastanawiać się co u mnie jest takim nawykiem, który powoduje inne moje działania. Który sprawia, że jestem rozleniwiona, nie mam energii, nie dotrzymuję danych sobie słów, nie umiem zmienić swojego życia i sprawić by wyglądało tak jak  bym tego chciała. I odkryłam jedną istotną rzecz.

Bardzo ważnym elementem życia, który ja często ignorowałam, jest... odpoczynek. Bo tak naprawdę skąd mamy czerpać energię jeśli nie potrafimy efektywnie odpoczywać?

Żyjemy w czasach, gdzie wszędzie otaczają nas różne bodźce. Zauważyłam na przykład, że ciężko mi jest pozostać na dłużej odciętą od ich ciągłej obecności. W aucie słucham głośnej muzyki, gdy na coś czekam gapię się w telefon, odpoczywam po pracy oglądając głupie, nic nie wznoszące filmy, seriale, filmiki na YouTube. Nawet gotując czy sprzątając lubię jak mi coś mi gada koło ucha. Ciężko jest mi znieść ciszę. Też tak macie?

Kiedyś czekając w kolejce do lekarza, klasycznie przeglądałam sobie Facebooka. Koło mnie siedziały dwie starsze panie. Od razu padł komentarz "wy młodzi ciągle musicie się na coś patrzeć, nie umiecie pięciu minut usiedzieć w spokoju, kiedy te wasze oczy mają odpocząć?”. Wtedy oczywiście się oburzyłam, no bo co to kogo obchodzi, ale wiecie co - to chyba prawda. Czy często widzimy starszego pana lub panią wgapioną w telefon czy w ipada? Oni definitywnie nie mają wyrobionych tego typu nawyków.

I wiecie co myślę? To chyba jest jeden z głównych czynników, ktore mnie rozpraszają i uniemożliwiają mi na realizowanie siebie. Ciągle mam poczucie braku czasu i zwykle na to zwalam całe niepowodzenie. Ale jak wiele więcej czasu miałabym gdybym zrezygnowała z patrzenia się w ekran? O ile więcej energii bym miała, gdybym nauczyła efektywnie odpoczywać?

Chciałam to przetestować i położyłam się w hamaku, nastawiając timer na 10 minut. Założenie było takie, żeby się wyciszyć, nie spoglądać w telefon. Starać się skupić na promieniach słońca na mojej twarzy na śpiewie ptaków etc. I wiecie co? To jest wbrew pozorom bardzo trudne zadanie! Polecam Wam spróbować.

Wciąż pojawiały mi się w głowie najróżniejsze myśli, czas wlókł się w nieskończoność i ledwo powstrzymywałam się, aby zobaczyć ile jeszcze do końca.

Trochę to smutne, bo wychodzi na to, że jak na ironię nie umiemy w dzisiejszych czasach prawdziwie nic nie robić.

Książka pokazuje, że nie ma konkretnego zestawu kroków pozwalającego na zmianę nawyku, który zadziałałby w stosunku do wszystkich. Mówi o tym, że wykorzenienie nawyku jest praktycznie niemożliwe, najlepszą metodą jest zastąpienie go innym. Aby to zrobić trzeba zapoznać się z pętlą nawyku. Zwykle wszystko zaczyna się od wskazówki, ona wywołuje w nas zwyczaj, którego wykonanie przynosi nagrodę. Na przykład, widzimy telefon (wskazówka), zaczynamy przeglądać Facebooka (zwyczaj), zaspakajamy swoje pragnienie rozrywki (nagroda).

petla-nawyku

Złota zasada nawyku mówi o tym, że najskuteczniejsza zmiana nawyku zajdzie, gdy zachowamy te samą wskazówkę i nagrodę, zmienimy natomiast zwyczaj. Na przykład, gdy sięgniemy po książkę zamiast zacząć przeglądać media społecznościowe.

Nieodłącznym elementem umożliwiającym sukces jest wiara w to, że się uda. Jest ona czymś niezbędnym i zdecydowanie łatwiej jest ją wyłonić będąc w jakiejś grupie. Gdy na przykład pracujesz nad zmianami swoich nawyków w towarzystwie innej osoby.

W związku z tym wszystkim postanowiłam stworzyć sobie tabelkę w której rozłożę swoje złe nawyki na czynniki pierwsze. Analizowałam je wypisując wskazówki, zwyczaje i nagrody i zastanawiałam się w jaki sposób mogłabym je przekształcić. Później zaznaczyłam trzy najważniejsze i staram się nad nimi pracować.

Polecam Wam wypróbować tę metodę. Nawet jeśli nie uda wam się zmienić od razu swoich nawyków, będziecie bardziej świadomi jak działają.

Jako priorytet postawiłam sobie zmianę nawyku związanego z otaczaniem się bodźcami. To one sprawiają, że jestem nerwowa, więcej się stresuje, nie umiem się na niczym skupić. Chciałabym spędzać więcej czas w ciszy, otoczona naturą, być bardziej aktywna, lepiej się odżywiać. Mieć wiele pozytywnej energii. Wiem, że to będzie trudna i bolesna droga. Chcę żyć pełnią życia i chcę być osobą, która spełnia swoje marzenia, a nie żyje historiami i sukcesami innych. Żeby to osiągnąć chcę po prostu wymyślić sobie alternatywy dla obecnych zwyczajów i powoli, systematycznie nad nimi pracować. Przykładem jest sięgnięcie po książkę, zamiast włączyć serial, albo poleżenie słuchając muzyki, zamiast siedzenia w telefonie.

W Stanach nauczyłam się, że nie ma rzeczy niemożliwych. I myślę, że to prawda. To my sami stawiamy sobie ograniczenia. Paraliżuje nas strach przed porażką i to on staje się powodem tego, że nawet nie próbujemy. Wolimy pozostać w swojej bezpiecznej strefie marzeń niż narazić się na klęskę.

Tak naprawdę prawdziwie szczęśliwe życie zaczyna się kiedy podejmiemy ryzyko i z niej wyjdziemy.

Chciałam się tym wszystkim z Wami podzielić bo myślę, że każdy z nas ma takie nawyki, które w jakiś sposób go blokują.

Jakie są wasze? Palenie papierosów? Złe nawyki żywieniowe? Spędzanie zbyt dużej ilości czasu na facebooka? Czy może tak jak mi po prostu brakuje wam ciszy?

Każdy moment jest dobry by zmienić swoje życie.

Mam nadzieję, że zainspiruję Was do zastanowienia się nad tym, albo chociaż zasieje ziarenko, które sprawi, że może kiedyś wrócicie do tego tematu.

Jestem świadoma, że niektóre rzeczy napisane przeze mnie powyżej brzmią jak suche slogany. Jednak tak sobie myślę, że to wszystko zależy od tego, jak na nie patrzymy. Często czytamy pewne słowa, ale ich znaczenie nie trafia do naszych serc. Kiedy jednak zaczniemy postrzegać je w kategorii czegoś, co możemy zastosować w praktyce, nabierają innego znaczenia i ożywają.

Nasze życie może być piękne. Możemy budzić się i kłaść spać z szerokim uśmiechem na ustach. To wszystko jest w naszych rękach.  Żadne rzeczy materialne nie dadzą nam szczęścia dopóki nie odnajdziemy go w sobie. I tego właśnie Wam wszystkim życzę :))

Ps: Bardzo polecam Wam przeczytanie książki "Siła Nawyku", bo jest niesamowita, świetnie się czyta, dodaje samoświadomości, a przede wszystkim może być ogromnym bodźcem do zamiany swojego życia!

*Zdjęcie tytułowe nie ma związku z treścią postu, zostało wybrane ze względu na przyciągnięcie uwagi odbiorców. ;d